zima zima zima czyli kacwin 2011 :D

25.02.2011 :: 18:13 Komentuj (1)
Godzina 5:45 wyjazd z Warszawy. Kierunek: Kacwin.
Przyjazd godzina 14:30, szybki szaming i ruszamy na stok. Na pierwszy ogień poszła Niedzica ;] czyli w skrócie TWO :)

Stok jak stok, ale za to jakie mega widoki na jezioro Czorsztyńskie... ajjj!



Drugiego dnia 'snowboardery z Polsko' atakują Bachledową ;D Słońce świeci non stop, tylko zimno jak w kieleckim :) więc co kilka zjazdów trza się ogrzać herbatką i oszamać jakiegoś rogala ;]



na chwilę można jeszcze złapać trochę słońca na leżakach...



Pod wieczór robimy jeszcze zakupy przy granicy (obowiązkowo zlaty bazant i fidorka) i jedziemy rozpijać imieninową wódkę brzoskwiniową (pycha!). Umilamy sobie czas grając w 'kim jestem' :D gdzie padają
historyczne już pytania: "czy jesteś wielorybem?" oraz "czy jestem pasibrzuchem?" :D:D:D

Trzeciego dnia jedziemy do Jurgowa i ciskamy ile wlezie bo warunki są mistrzowskie. Wieczorem jadymy do Bukowiny Tatrzańskiej na baseny termalne gdzie przez 2h korzystamy z wszelkich biczy wodnych co by pozbyć się zakwasów po desce ;] Po powrocie szykujemy niespodziankę dla państwa B i pieczemy ciasto jogurtowe, które ostatecznie wygląda jak murzynek, ale jest zjadliwe i nawet smaczne ;D





Ostatniego dnia na stoku w Niedzicy jeździmy mimo tego, że wszystko mamy poobijane ;D i robimy sobie oczywiście ostatnią sesję zdjęciową :)







Podsumowywując: było przeeeeemeeeega :D






`życie jest piękne...`

03.04.2010 :: 16:39 Komentuj (2)
Wreszcie przyszła wiosna. Nie ukrywam, że ten fakt znacznie wpłynął na moje samopoczucie.

Oprócz tego niezmiernie uszczęśliwia mnie plan na wakacje. Otóż począwszy od majówki - do ostatniego weekendu lipca szykuje się sporo jamów skimboardowych, tak więc ponowne spotkania z zajebistymi ludźmi i oczywiście skim or die :D Bebe - koniecznie trza ogarnąć koszulki SkimSqad Cebula czyli Ladies Only! :)

A już 3 sierpnia lecę do USA :D Prawie 40 dniowy roadtrip po zachodnim wybrzeżu... czyli szoping w Los Ageles, surfing w Santa Cruz (oby bez spotkania z rekinami), śpiewanie 'if you're going to San Francisco'... na Golden Gate Bridge, degustacje win w Napa Valley, karmienie niedźwiedzi w Yosemite NP, poker w kasynie w Las Vegas, podziwianie widoków w Bryce Canyon NP, postawienie stopy jednocześnie w 4 stanach czyli Four Corners National Monument, wschód słońca nad Grand Canyon, przejażdżka słynną route 66, szoping w San Diego, trip statkiem do Meksyku i boski czillout na plaży w Los Angeles :D

czyli California here we come ! :D



bezsens.

21.10.2009 :: 16:59 Komentuj (1)

Odpowiedzi jak nie było tak nie ma. Za to jest dużo więcej pytań.

Pół roku - tak mało a zarazem tak dużo. I nie wiem co zrobić.

Nie wiem, nie wiem, nie wiem!

Co za bezsens.


Piękny prezent dostałam na święta.

Dół.



szukam odpowiedzi.

20.10.2009 :: 14:02 Komentuj (3)

by agde



po weekendowo.

19.10.2009 :: 00:10 Komentuj (1)

Wszystko co dobre szybko się kończy.

Ten weekend był niesamowity. (jeszcze wiele razy użyję tego przymiotnika)

Zaczęło się w piątek. Otóż pierwszy raz po kontuzji ręki byłam na siatkówce. Mimo obaw znajomych i rodziny grało mi się naprawdę super. Co za tym idzie, jutro mam z A trening w UKS Powsinek (trzymać kciuki!). Oprócz tego - wieczorny dyżur z dr House'm w multikinie. House na dużym ekranie - po raz drugi się zakochałam ♥.

W sobotę - FreeFormFestival. Niesamowita eksplozja dźwięków. Niesamowite wrażenia. Coś tak innego, że nie mogłam oderwać oczu, uszu a kolana kompletnie się mnie nie słuchały. Dość ciekawie zaprezentowali się Little Dragon, gdyż odnalazłam w ich występie elementy nu-soulu i nu-jazzu, ale nie ukrywałam od początku, że najbardziej czekałam na występ Birdy Nam Nam. Zajęliśmy miejsca prawie tuż przy barierce więc wszystko było doskonale widać. Po trzecim czy czwartym kawałku poleciało Abbesses i wtedy zaczął się dziki szał pod 'sceną'. Nagrałam fragment na komórce, ale jakość nagrania jest tak tragiczna, że publikowanie go byłoby zbeszczeszczeniem dobrego imienia Birdy Nam Nam. I nauczka jest taka - by zawsze mieć ze sobą markera! Dzięki M jeszcze raz za niesamowity wieczór!

Jedynym minusem tego weekendu jest to, że nie miałam nawet chwili, żeby przeczytać artykuł na jutrzejsze seminarium. Ale pech, że mam rehabilitacje akurat w godzinach seminarium... Heh :) 



'house house baby...'

15.10.2009 :: 16:44 Komentuj (2)

Już jutro! Nocny maraton z dr house'm :D jaram się!



zima, zima, zima... pada, pada śnieg...

14.10.2009 :: 20:11 Komentuj (3)

Śnieg! Pierwszy w tym roku więc mam mega zaciesz :D

Również jak się okazało w sobotę wyruszam na FreeFormFestival. Nie ukrywam, że najbardziej cieszę się na pokaz Birdy Nam Nam (dziś cały dzień mi chodzi po głowie 'abbesses' ) ale chętnie zobaczę inne występy.

No i żeby nie zapeszyć to powiem tylko, że jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli to tegoroczny sylwester będzie niezłym szaleństwem.



jeść!

14.10.2009 :: 15:31 Komentuj (0)

Chyba nie pisałam jeszcze - ale kocham moje studia (przynajmniej od strony praktycznej). Dziś robiliśmy hamburgery i klopsiki i brakowało tylko piwa :)



zmiany, zmiany, zmiany...

13.10.2009 :: 00:33 Komentuj (1)

Odważyłam się ! Zrobiłam sobie grzywkę. Oto efekt:



'oh yes it`s ladies night...'

11.10.2009 :: 14:01 Komentuj (0)

Sobota godzina 20
4 dziewczyny : M, A, A i E :)
5 butelek wina
kilka godzin plotkowania
film ze studniówki

czyli babski wieczór.

Było mega!

'oh yes it`s ladies night...'

wkleiłabym notatkę głosową (3:07 min) ale były prośby, żebym tego nie robiła :) zamiast tego:

'lubię tvn bo jest tam Krzysztof co lubi Hakiela, jest gejem i robi loopa na wejkserfingu'

'Krzysztof lubi sporty zimowe i jest wejk-serferem'

'najważniejsze, że masz klucze! no i polecam Ci bank bzwbk'

'Krzysztof odezwij się jak dotrzesz do kfc. gfc - Dżej-eF-Si - Gej frentaki cziken! '

'tu gdzie jest ta kałuża były kiedyś lodowiska. i były bardzo śliskie'

'E brzydko pachujesz - brzydko to robisz paluchem, zrobię to swoim smukłym palcem'

'29 proszę państwa i klucznik...'